JESTEŚMY AUTORYZOWANYM SPRZEDAWCĄ MAREK:
Sklep firmowy Regatta Sklep internetowy Dare 2b

Karkonosze na raz!

Bywają dni, bywa pogoda, że nie ma innej opcji jak zacisnąć pośladki, postawić świat na głowie i ruszyć w góry. I stał się taki wtorek, ostatni dzień lata jesienią, że wystarczyło jedno hasło, by zebrać mocną ekipę i zrobić Karkonosze na raz!

Wodospad Szklarki

Wykorzystaliśmy sprawdzony patent. Wyruszyliśmy o 4:30 autem z Nowej Soli. O 6:30 przesiedliśmy się do autobusu w Jeleniej Górze, a o 7:30 byliśmy już przy Wodospadzie Szklarki w Karkonoszach.

Niebieski szlak Wodospad Szklarki - schronisko Pod Łabskim Szczytem

Pomimo wczesnej pory, było bardzo ciepło jak na lato, a była jesień. Złote liście, w dolnych partiach gór, same wyciągały aparat z kieszeni. Tempo kolegów ultramaratończyków nie pozostawiało złudzeń. Będzie ciężko.

Śnieżne Kotły

Nim się spostrzegłem, jedliśmy już śniadanie w schronisku Pod Łabskim Szczytem. Wystarczyło jedno zdjęcie, bym już nie dogonił kolegów, nawet podbiegając. Dobrze, że przed schroniskiem, ktoś się obejrzał 🙂

Śnieżne Kotły, jakie są, każdy wie

Następny postój przy Śnieżnych Kotłach i pierwszy raz nawet nie wiało. Co tam, przecież "nie przyjechaliśmy tutaj dla przyjemności", idziemy dalej.

Marzenie każdego alkoturysty - browar w schronisku

O 11 byliśmy już w połowie drogi, no ale przecież nie możemy skończyć tak szybko. Michał wpadł na świetny plan, by odbić w Czechy.

Tak dojechaliśmy. Pogoda super. Zaraz wracamy 😉

Jedno piwko dla strudzonych wędrowców. Kanapki z plecaka. Kilka familijno-firmowych telefonów i w drogę.

Ruszyliśmy za Michałem w dół i w dół do schroniska Bílého Labe. Żółty szlak okazał się bardzo malowniczy i przede wszystkim w końcu coś nowego.

Czas na ochłodę

Kurcze jak tu ładnie

I tak, w tych pięknych okolicznościach przyrody, niepowtarzalnych, minęliśmy schronisko Bílého Labe i w końcu zaczęliśmy podchodzić pod górę w kierunku Śnieżki.

Dziwy natury w Czechach. Skąd takie wypłaszczenie, przyszło nam się zastanawiać.

Wąwóz Białej Łaby

Podejście szlakiem niebieskim wiodło wzdłuż nurtu Bílého Labe. Co za pogoda!

Koledzy w butach biegowych, podejściowych, a ja oczywiście musiałem się wyłamać i poszedłem w traperach.

Karkonoskie połoniny

Zawsze widziałem to miejsce, będąc na Śnieżce i zawsze chciałem tu być. W końcu zrealizowałem swoje marzenie.

Połoniny z widokiem na Śnieżkę i schronisko Luční Bouda

Drugie i ostatnie piwo - piszę o tym, bo to bardzo ważna rzecz - wypiliśmy w schronisku Luční Bouda. To jest ten czarny budynek, który zawsze widzicie ze Śnieżki.

Blisko, blisko, coraz bliżej

Kiedy już doszliśmy do schroniska Dom Śląski, Arek zastanawiał się, czy po raz kolejny wchodzić na Śnieżkę, gdyż ponieważ nie tak dawno wbiegał na nią trzykrotnie podczas ultramaratonu "3 x Śnieżka = 1 x Mont Blanc". A na co, a po co to komu?

No comments 🙂

Tym sposobem, o 14:30 znaleźliśmy się na Śnieżce podchodząc łącznie 1865 metrów, choć Śnieżka ma 1603 metry i o co chodzi?

Kanapki, herbata z termosu, dobre słowo i schodzimy...

Prawdopodobnie najpiękniejsze karkonoskie schronisko - Samotnia

Wszystko co dobre, szybko się kończy, a w naszym przypadku nawet bardzo szybko. W jednym z naszych ulubionych schronisk, a na pewno najbardziej kameralnym, jak nazwa wskazuje, zjedliśmy po smacznym obiedzie i napiliśmy się upragnionej coli. I to by był koniec naszej wycieczki, bo pozostało nam tylko zejście do Karpacza i powrót busem na jeleniogórski dworzec PKS, gdzie czekał na nas zaparkowany samochód i bezpieczny powrót do domu.